Kajko i Kokosz – Na wczasach

0
631

Komiks – dla zbieraczy

Kajko i Kokosz – Na wczasach

 

Wstęp

Kajko i Kokosz zawsze dużo podróżowali. Zazwyczaj do opuszczenia domu zmuszały ich obowiązki ciążące na najlepszych wojach kasztelana Mirmiła. Wypełnianiem tych powinności zasłużyli sobie w końcu na nagrodę, czyli wczasy. I to nie jakieś tam krajowe, ale zagraniczne! Ale tak to już jest, że wczasy nie dla wszystkich oznaczają wypoczynek. Dla klientów tanich biur podróży to survival, dla bohaterów komiksów – kolejna przygoda.

 [box_light]

Pomaluj kasztelana

Podobnie, jak Szkoła latania i Wielki turniej, ta część serii ukazywała się w Świecie Młodych jako Kajko i Kokosz, zaś odrębny tytuł zyskała dopiero w wydaniu albumowym Krajowej Agencji Wydawniczej (I wyd. – 1983).
Zanim w 2003 roku ukazała się edycja Egmontu, Na wczasach wydała ponownie KAW (1988 – tu zamieszczono przedmowę Christy) i Muza (1990). Wydania te zawierały dodatkowo obrazki do powiększania i do pomalowania.

[/box_light]

W grodzie Mirmiła dzień jak co dzień…

Jakby wbrew tytułowi, album Na wczasach zaczyna się złowieszczo. Mieszkańcy Mirmiłowa zajmują się codziennymi pracami i przyjemnościami, pozostawieni wreszcie, jak się zdaje, w spokoju przez Zbójcerzy. Tymczasem Kapral i jego podwładni znowu knują…

…a Zbójcerze kombinują

Ponieważ jednak szacowany czas realizacji nowego planu wynosi miesiąc, to na razie możemy skupić uwagę na naszych ulubieńcach. A ci mają dylemat. Przybyły do grodu urzędnik zwany, równie skomplikowanie, co złowróżbnie „książęcym referentem do spraw turystyki i wypoczynku, z urzędniczą niefrasobliwością wręczył kasztelanowi JEDNO skierowanie na wczasy. Chętnych znalazłoby się o wiele więcej, a wybierać trzeba było jednego, najbardziej zasłużonego. A Facebooka, lajkowania, itp. wynalazków jeszcze wtedy nie było… Sami „najbardziej zasłużeni”, czyli oczywiście Kajko i Kokosz, głosowaliby na siebie nawzajem, jak to przyjaciele. Po zastosowaniu metody losowej oraz przemyśleniu problemu stanęło w końcu na tym, że urlop spędzą razem – jeden (Kajko) wykorzysta skierowanie, drugi (Kokosz) pojedzie na gapę.

Przyjaciele

Janusz Christa we wstępie do Wczasów (zamieszczonym w II wydaniu KAW) pisał o sobie, jako o człowieku wielkodusznym, wrażliwym i uczuciowym. Nietrudno te cechy znaleźć u jego bohaterów. Kajko ustępuje Kokoszowi, Kokosz Kajkowi, gdy w końcu wyruszają żegnani są serdecznie przez kasztelana i jego poddanych, którzy przecież sami liczyli na darmowy wypoczynek. Jaga dorzuca jeszcze „coś na drogę”, mimo, że z początku trochę była zła, że przy pożegnaniu została zapomniana…

Tajemniczy jeździec

Gdy podniesiemy wzrok znad kart komiksu i rozejrzymy się dookoła, pomyślimy pewnie: „Jakaż naiwna historia, jakież nierealne postaci”. Prawda, wokół nas coraz mniej takich obrazków, czy to malowanych przez życie, czy rysowanych przez komiksiarzy. Tym chętniej wraca się więc do przygód Kajka i Kokosza, którzy w czasie, gdy my poddawaliśmy się filozoficznym rozmyślaniom, sami nieomal zderzyli się z twardą rzeczywistością. No dobrze, nie przesadzajmy – zderzenie nie było wcale takie bliskie, a i rzeczywistość w postaci woja Wita nie taka znowu twarda. Tak czy inaczej, znany nam (ale wydaje się, że nie naszym bohaterom) rycerz, potowarzyszy nam jeszcze przez parę kadrów.

[box_dark]

Tu (hm, kolejna) dygresja. Nieulękłego woja Wita spotkaliśmy wcześniej w Szrankach i konkurach. Natomiast Kajko i Kokosz zdają się widzieć go po raz pierwszy (i vice versa). Całkiem logiczne i wiarygodne wyjaśnienie tej niekonsekwencji Christy można przeczytać w świetnym opracowaniu Arkadiusza Florka pt.: Świat dzielnych wojów. Może jednak Janusz Christa po prostu nie przejmował się spójnością serii… Przykładów nieścisłości, zarówno w scenariuszu, jak i rysunkach, można znaleźć więcej.

Och, ten woj Wit

[/box_dark]

Wracając do fabuły: po epizodzie w wiosce rybackiej, w której nasi bohaterowie zabawili dzięki „niezawodnemu” Witowi, wreszcie wchodzą na pokład statku, którym dopłyną do celu podróży. Ale relaks nie będzie im dany. Za to wczasy przyniosą im nowe, nader ciekawe znajomości, będzie i śmiesznie, i niebezpiecznie, a nawet magicznie. Do samego końca także czytelnik nie będzie miał chwili wytchnienia, bo przecież plan Zbójcerzy lada moment wejdzie w końcową fazę, a na dodatek Kajko i Kokosz do domu nie powrócą sami…

Zamiast zakończenia

[quote]Staram się, by moje komiksy, bawiąc czytelników, propagowały pozytywne cechy charakteru. Uczyły, że dobro zawsze zwycięża w walce ze złem i trzeba być człowiekiem szlachetnym.[/quote]

Janusz Christa z przedmowy do albumu Na wczasach, wyd. II, KAW’1988

Rejs – bez kaowca, ale z częścią artystyczną

 

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o wczasach…

 

…ale boicie się zapytać

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swojeimię