DZIECI KAPITANA GRANTA. J. Verne.

0
314

Ameryka Południowa, Australia, Nowa Zelandia… Któż n nas nie marzył w dzieciństwie o szalonej wyprawie na odległe kontynenty, zdobywaniu dzikich szczytów, pokonywaniu rozległych terenów na końskim grzbiecie? W dziecięcej wyobraźni byliśmy dzielnymi podróżnikami, niezłomnymi poszukiwaczami przygód, bohaterskimi ratownikami słabszych. A wszystko to dzięki lekturze książek podsuwanych nam przez rodziców. Dlatego namawiam, aby w domowej biblioteczce znalazła się jedna z wielu powieści Juliusza Verne’a. Dzikie krainy, zapierające dech w piersiach krajobrazy, egzotyczne zwierzęta i zaskakujący mieszkańcy to tylko namiastka tego, co spotka was podczas lektury DZIECI KAPITANA GRANTA.
Wszystko zaczyna się 26 lipca 1864 roku, na pokładzie jachtu ‘’DUNCAN”, należącego do lorda Glenarvana. Wyruszył on w próbny rejs i nie oddalił się zbyt daleko od brzegu. Zmierzał powoli w kierunku docelowego portu. Wszystko po to, aby sprawdzić, czy jest gotowy na dalsze wyprawy. W pewnej chwili majtek zobaczył w wodzie naprawdę wielką rybę. Okazało się, że był to rekin. Zainteresowani pasażerowie postanowili zapolować na olbrzyma. I co się okazało? Wnętrzności potwora kryły butelkę z tajemniczą zawartością. Mieściły się w niej trzy kawałki papieru, zapisane w trzech językach: angielskim, francuskim i niemieckim. Prawdopodobnie zawierały tę samą informację, ale jaką – trudno było powiedzieć. Butelka długo przebywała w wodzie i atrament w kilku miejscach po prostu się rozmazał. Porównano jednak teksty i wyciągnięto wnioski, że jest to informacja od KAPITANA GRANTA, którego statek rozbił się dwa lata temu. Kapitan wraz z dwoma pomocnikami znajduje się na stałym lądzie, gdzieś w okolicach 37 równoleżnika. Tyle dało się odczytać.
Jak widzicie powieść rozpoczyna się odkryciem tajemniczej butelki. Zwykły przypadek sprawił, że znalazła się w brzuchu zabitego rekina. Przypadek także sprawił, że informacja o kapitanie Grancie trafiła do ludzi odważnych i szczerych. Takich, którzy nie poddają się łatwo i rozpoczną poszukiwania wbrew przeciwnościom losu (i ludzi).
Wielkim atutem tej książki są doskonałe opisy podróży przez różne zakątki świata. Dzielna drużyna ogląda na przykład zachód słońca w Andach, na tle erupcji wulkanu:
„Wulkan ryczał jak potwór ogromny, podobny do apokaliptycznego Lewjatana, oddychającego gęstemi kłębami dymu. Góry, otaczające go, zdawały się zalane ogniem; grad rozpalonych kamieni, obłok czerwonawej pary i potoki lawy, razem połączone, tworzyły słup ognisty. Ogromny blask, rosnący co chwila, olśniewające rzucał światło, a słońce tymczasem niknęło z przeciwnej strony, jak gwiazda gasnąca w cieniach horyzontu.”
Przygody, które są ich udziałem zaskakują, a nawet przerażają. Jak ta opowiadająca o porwaniu Roberta Granta przez olbrzymiego kondora, który niosąc go w szponach wzbił się wysoko w powietrze. Tylko zimna krew, którą zachowali poszukiwacze, uratowała mu życie.
Jak wyglądały poszukiwania, co jeszcze stało się udziałem podróżników, jakie krainy odwiedzili i czy udało się uratować kapitana Granta i jego załogę? Tego musicie dowiedzieć się sami. Warto sięgnąć po powieść Juliusza Verne’a i przenieść się w świat przygód, niebezpiecznych sytuacji, pokonywania trudności ponad miarę, bohaterstwa i odwagi człowieka.

 

Autor © :  Beata ,  napisz do autora : email

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swojeimię