FERDYDURKE. Witold Gombrowicz.

0
152

Ach ten nieszczęsny Gombrowicz! Podobno tak trudno zrozumieć, o czym pisze! No cóż, taka opinia na pewno nie wyszłaby od czytelnika. Podkreślam – czytelnika, czyli osoby, która choć raz uczciwie przeczytała osławioną FERDYDURKĘ.

Może zacznijmy od samego autora, bo postać to niebywała i arcyciekawa. Miał być prawnikiem (w 1922 roku rozpoczął nawet studia na wspomnianym kierunku na Uniwersytecie Warszawskim), ale został literatem. I właśnie literaturze poświęcił się bez reszty. Już w 1933 roku wydał zbiór opowiadań pod tytułem Pamiętnik z okresu dojrzewania. Niedługo potem premierę wydawniczą miały powieść Ferdydurke i sztuka Iwona, księżniczka Burgunda.

Wybuch II wojny światowej zastał pisarza w Argentynie. Pozostał tam i żył wśród lokalnej  społeczności przez wiele lat. Nie przestawał tworzyć. To wtedy napisał dramat Ślub i kolejną powieść Trans-Atlantyk. Był współpracownikiem paryskiej KULTURY i w związku z tą współpracą otrzymał roczne stypendium na pobyt w Europie. Był rok 1963. Gombrowicz przeniósł się więc do Paryża i mieszkał tam aż do swojej śmierci (1969 rok). To właśnie w stolicy Francji ukazały się jeszcze dwie jego powieści – Pornografia i Kosmos.

FERDYDURKE wydano po raz pierwszy w Warszawie w 1937 roku. Co ciekawe, okładkę do tego wydania zaprojektował nie kto inny, jak sam Bruno Schulz!

Tak, jak i dziś, powieść wzbudziła wtedy wiele kontrowersji. Nie wszystkim spodobała się konwencja, w której utrzymany jest utwór, groteskowość obrazowania. Nie wszyscy także rozumieli znaczenie przesłania dzieła Gombrowicza. Sam autor wspominał, ze jego powieść miała być polemiką z krytykami jego wcześniejszego dzieła, Pamiętnika z okresu dojrzewania. Okazało się jednak, że jego przemyślenia wykraczają daleko poza wspomniane wcześniej dzieło.

Bohaterami swej powieści uczynił Gombrowicz przede wszystkim JÓZIA KOWALSKIEGO i PROFESORA PIMKĘ. Ten pierwszy jest jednocześnie bohaterem i narratorem utworu. Ma prawie trzydzieści lat, ale jest niedojrzały. Próbuje walczyć z formami narzucanymi przez społeczeństwo, stereotypy, nas samych. To Pimko siła zaciąga go do szkoły i tam Józio przekonuje się, że dorosłym zależy, aby młodzi pozostawali w stałym stanie zdziecinnienia. Szkoła jest staroświecka, nijaka, nie uczy, ale wpaja gotowe już formuły.

Dalej Gombrowicz demaskuje dwulicowość i pozorną nowoczesność rodziny Młodziaków, naśmiewa się z konserwatyzmu Hurleckich. I wszędzie niestety otaczają go formy – forma ucznia, forma nauczyciela, forma pensjonarki…. Józio próbuje wyzwolić się z niedojrzałości i form, w które wtłaczają go inni. Nie zawsze jednak jest to walka skuteczna. Okazuje się, że indywidualne życie jednostki zagrożone jest przez środowisko społeczne i kulturę. To one narzucają nam określone wzorce zachowań, poddają ocenom i osądom. Ileż to razy, aby zyskać społeczna akceptację, człowiek był w stanie podporządkować się woli ogółu, zmienić, a nawet zniszczyć swoje pasje, swój indywidualizm?

A co z tytułem? Mówi się, że podobno Gombrowicz nawiązał w nim do imienia jednego z bohaterów powieści Babbit – FREDDY’EGO DURKEE. Inna teoria zakłada, że jest to fonetyczny zapis wieku bohatera THIRTY DOOR KEY. Niektórzy jednak sądzą, że tytuł jest przypadkowy i naprawdę nie ma mieć żadnego znaczenia, raczej może być postrzegany jako prowokacja literacka….

Autor © :  Beata ,  napisz do autora : email

 


Materace Koło

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swojeimię