BROMBA I INNI. Maciej Wojtyszko.

0
1837

Koneserów niezwykłych opowieści zapraszam do lektury opowiadań Macieja Wojtyszki BROMBA I INNI. Po raz pierwszy wydano je w 1975 roku. Odniosły natychmiastowy sukces, który zachęcił autora do kontynuowania historii tam opisanych i wykorzystania bohaterów w innych projektach. W BROMBOWYM cyklu ukazały się:

[checklist]

  • BROMBA I INNI.
  • BROMBA I INNI. PO LATACH TAKŻE?
  • BROMBA I FILOZOFIA.
  • BROMBA I PSYCHOLOGIA.
  • BROMBY I FIKANDRA WIECZÓR AUTORSKI.
  • TRZYNASTE PIÓRKO EUFEMII.
  • TAJEMNICA SZYFRU MARABUTA.

[/checklist]
Jestem przekonana, ze pierwsze spotkanie z BROMBĄ i jej przyjaciółmi wprowadzi was w tak dobry nastrój, że nie będziecie chcieli przerywać czytania nawet na chwilkę. To książka, która naprawdę „pożera” czas, przenosi w odległe miejsca gdzieś tam w środku nas samych, zmusza do refleksji i bawi, bawi, bawi… Na pewno chcecie się dowiedzieć kim jest BROMBA? Otóż jest to malutkie stworzonko (jak wspomina autor, niewiele większe od wiewiórki) pokryte puszystym, różowym futerkiem.

Zauważyliście na pewno, że BROMBA zawsze ma przy sobie wielka torbę. To dlatego, że nosi w niej potrzebne do pomiarów instrumenty: lornetkę, wagę, termometry, zegar. Słowem wszystko, co może się przydać komuś, kto ukończył kurs w Centralnym Urzędzie do Mierzenia i Ważenia. Prawda, że brzmi poważnie? I tak poważnie BROMBA traktowała swoje obowiązki. Co jeszcze powinniście o niej wiedzieć? Na pewno to, że była to istotą wyjątkowo refleksyjną. Kolidowało to trochę z jej obowiązkami wymagającymi powagi i skupienia, ale dzielnie dawała sobie radę.

Jeśli chodzi o poetycką naturę, podobny do BROMBY był FIKANDER.

Co tu ukrywać – FIKANDER był poetą! Zawsze poświęcał więcej czasu na to, co zupełnie nie interesowało innych. Był wrażliwy i delikatny. Pewnego razu, podczas  meczu piłki nożnej, zakochał się w MALWINCE (pracowała w centrali telefonicznej i swoim miłym głosem podawała godziny). Jak to poeta układał wiersze dla swej ukochanej w rodzaju:

„- O, gdym cię ujrzał wśród tłumu,

mało nie straciłem rozumu.

Za tobą szedłem skrycie,

mógłbym tak całe życie.” [i]

Jak skończyły się zaloty do MALWINKI musicie sprawdzić sami.

Innym ciekawym bohaterem jest PCIUCH. To istota żyjąca w czasie. Nie spotkamy jej dziś, teraz, za chwilę, ale może nam się to udać jutro, albo wczoraj…

Dlatego PCIUCHY często pracują na poczcie. Na przykład PCIUCH 24 o napędzie rakietowym tak mówi o sobie:

„-Dzięki swej najwyższej klasie

Pciuch wędrować umie w czasie

I niewielkie ma kłopoty,

Idą c z wtorku do soboty.”[i]

Równie interesujące są FUMY. Uważają, że ich głównym zajęciem jest wypoczywanie. Dlatego w każdej ze swoich dziewięciu rąk trzymają przydatne w tej kwestii przybory – kocyk, olejek do opalania, ręcznik… Podobno żywią się tylko konserwami i jajkami na twardo.

A wiecie kim jest GŻDACZ? Nie sądzę. To dziwne stworzonko dostało się do naszej rzeczywistości z innego wszechświata. Tak malutkiego, że mógł się do nas przecisnąć

tylko ten WYJĄTKOWO WŚCIBSKI GŻDACZ.

Sam przedstawiał się w ten sposób:

„Kiedy biegam, to jestem biegaczem,

kiedy fruwam, to jestem fruwaczem,

kiedy się boję, to jestem baczem,

a tak w ogóle to jestem Gżdaczem.

Więc podziwiaj mnie i patrz:

Jestem fruwający Gżdacz!”[i]

Nie możemy zapomnieć o sławnym detektywie KAJETANIE CHRUMPSIE. To on ściga przestępców, jest w stanie rozwikłać najtrudniejszą zagadkę. Według legendy, którą powtarzano sobie z ust do ust – Kajetan Chrumps urodził się w labiryncie i wyszedł z niego wykorzystując metodę dedukcji.

To galeria niepospolitych postaci z opowiadań Wojtyszki. Co się dzieje w świecie, który zamieszkują, jak żyją, co myślą? Tego wszystkiego dowiecie się podczas spotkania z książką. Warto zobaczyć, jak autor bawi się językiem, tworzy neologizmy łatwo wpadające w ucho, bawi nas ich znaczeniem.

Przydatne linki:

Film animowany:

http://merlin.pl/Tajemnica-szyfru-Marabuta_Jawi/browse/product/2,776710.html

Autor © :  Beata ,  napisz do autora : email



[i] TAMZE, s. 62.

[i] TAMŻE, s. 41.

[i] M. Wojtyszko, Bromba i inni, NK, Warszawa 1998, s.24.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swojeimię