MAŁGOSIA CONTRA MAŁGOSIA. Ewa Nowacka.

2
896

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak by to było żyć w innych czasach niż współczesne? W przyszłości lub przeszłości? Jak wyglądałby świat, jak zachowywaliby się ludzie? Kim bylibyście w tej nowej rzeczywistości? No właśnie… Próbą odpowiedzi na takie pytania jest powieść EWY NOWACKIEJ MAŁGOSIA CONTRA MAŁGOSIA.
Rzeczywiście mamy tu dwie bohaterki – dwie MAŁGOSIE pochodzące z różnych epok. Jedna to dość niesforna nastolatka, przez dorosłych nazywana krnąbrną i arogancką. Nawet przez ukochaną mamę określana często, jako ‘’trudne’’ dziecko. Druga – to panienka ze szlacheckiego dworku, świetnie jeżdżąca konno i zachowująca się zgodnie z zasadami etykiety i dobrego wychowania. Dwie różne dziewczyny, dwie różne osobowości. No i oczywiście dwie diametralnie różne epoki. Każda ze swoim wzorcem wyglądu, etykiety. Tego, co wolno, a czego nie wolno robić (z karami za uchybienia włącznie).
Na pewno zastanawiacie się, w jaki sposób MAŁGOSIE zamieniły swe prawdziwe rzeczywistości? Otóż w sprawę zamieszany jest pewien złośliwy stworek i piękna broszka o ciekawej historii.
Stworek, o którym wspomniałam to DYTKO, diabełek związany z naszym rodzimym folklorem. Przybierał on zwykle postać toczącej się głowy (czasami na słomianych nogach). Takie straszydło. Dytko z powieści EWY NOWACKIEJ ma rzeczywiście wielką głowę osadzoną na delikatnym, cienkim tułowiu i, zgodnie z legendą, ma słomiane nogi. Autorka wykorzystała jeszcze jedną charakterystyczną cechę DYTKA. Mianowicie pojawiał się on podobno w lustrze przed pannami, które były na tyle próżne, aby w takim zwierciadle zbyt długo się przeglądać. Właśnie w taki sposób, w domowym lusterku, zaprezentował się DYTKO współczesnej MAŁGOSI przeniesionej w realia XVII wieku.
Co zaś się tyczy tajemniczej broszki… Znajdowała się ona w rodzinie naszej dwudziestowiecznej bohaterki od kilku pokoleń. Przekazywana była przez matkę najstarszej córce. Mama MAŁGOSI wiele razy znajdowała się w tak trudnej sytuacji, ze rozważała sprzedanie cennej pamiątki. Nigdy jednak do tego nie doszło. MAŁGOSIA wiedziała, że gdy zda maturę, piękna ozdoba stanie się jej własnością.
Musicie sięgnąć po książkę, aby przekonać się, co się stało, gdy MAŁGOSIA oszukała mamę i mało brakowało, aby broszka zmieniła właściciela.
Wielkim atutem książki jest przeniesienie czytelnika wraz z niesforną MAŁGOSIĄ w rzeczywistość panowania Jana III Sobieskiego. Okazuje się, że panienki w jej wieku nosiły długie suknie ( w które MAŁGOSIA wciąż się zaplątywała), wykonywały wiele prac domowych i – o zgrozo – mówiły jakimś dziwnym językiem! Tak dla przykładu:
‘’— W zwierciadełko jejmościanka się gapi, żeby jeno dytka na
słomianych nogach nie zoczyła, jak się już niejednej pannie, pełnej
światowej próżności, przydarzyło.’’

Oj biedna była ta dziewczyna, nienawykła do posłuszeństwa i uległości. Ale podobno nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Obie MAŁGOSIE dzielnie radziły sobie w nowych warunkach. Każda przyczyniła się do zmian – BARDZO POZYTYWNYCH – które nigdy nie mogłyby się zdarzyć, gdyby dziewczyny pozostały na swoim miejscu.

Co się stało ich udziałem i jak zakończyła się ta historia pełna magii? Odsyłam do lektury powieści MAŁGOSIA CONTRA MAŁGOSIA. Dobry nastrój gwarantowany (a i łezkę uronią wrażliwsze jednostki…).

Autor © :  Beata ,  napisz do autora : email

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swojeimię