Kajko i Kokosz – Szranki i konkury

0
180

Komiks – dla zbieraczy

Kajko i Kokosz – Szranki i konkury

 

Wstęp

Podobnie jak Złoty puchar, druga część przygód Kajka i Kokosza ukazywała się początkowo w odcinkach, w wersji czarno-białej na łamach Wieczoru Wybrzeża (lata 1973-74). Przed pierwszym wydaniem albumowym komiks publikował Express Poznański (również 1973-74) i ponownie Wieczór Wybrzeża (1985-86). Czarno-żółta edycja Krajowej Agencji Wydawniczej ujrzała światło dzienne w postaci dwóch zeszytów w latach 1985 i 1989.
Dla formalności można wspomnieć, że w latach 1996-1997 w Dzienniku Bałtyckim (w dodatku MOPS) wydrukowano najgorszą z wersji tego komiksu – kadry zostały pocięte, porozciągane, a z części z nich po prostu zrezygnowano (najprawdopodobniej metodą losową, bo historia przez to traciła miejscami sens).

[box_light]Poza układem – poziomym w przypadku pasków gazetowych oraz wydaniu KAW-u, pionowym zaś w MOPSie i edycji Egmontu, oraz kolorem, poszczególne wersje Szranków i konkurów różniła także zawartość.
W oryginale były 344 paski, w wersjach albumowych 330, w tym 6 nowych pasków, zaś w wydaniu Egmontu 15 pasków przerysowano. Brakujące w albumach fragmenty to m.in. Kajko i Kokosz zabijający nudę łapaniem much, tonący pirat, którego ratuje Kajko czy pojedynek Wojmiła z Rangarem.

Fragment oryginalnego paska, który wycięto w wersji albumowej

Naturalnie różnice dotyczą też okładek – z KAWowskich części 1 i 2 Egmont „zrobił” okładki do części 2 i 3, na cz. 1 wykorzystując zaś zwiastun z Wieczoru Wybrzeża, który został powiększony i poprawiony (i pokolorowany, rzecz jasna).[/box_light]

Szranki i konkury

Powrót do domu

Historia zaczyna się od powrotu drużyny rycerzy z kolejnej wyprawy, która choć zakończyła się zwycięstwem, to kosztowała weteranów zbyt wiele wysiłku. Myślą więc raczej o emeryturze niż kolejnych podbojach, co kłóci się z planami ich księcia, Wojmiła, który już wyznaczył cel ataku – gród sąsiada, Mszczuja. Skoro jednak nie można liczyć na własną armię, potrzebna będzie braterska pomoc…

Prapoczątki X-Factor?

W Mirmiłowie tymczasem panuje sielska, wręcz senna atmosfera. Para głównych bohaterów nudzi się, a Kokosz stracił nawet apetyt, co znów (patrz: Złoty puchar) przyczyniło się do znacznego wzrostu pogłowia drobiu. Wkrótce jednak pojawią się kłopoty, gdy awantura z trubadurem kończy się dla przyjaciół osadzeniem w lochu. Odsiadka skończy się wraz z wizytą posłańca od brata Mirmiła – potrzebne posiłki mają stanowić właśnie Kajko i Kokosz. Książę bratu nie może odmówić, ale trzeba jeszcze uzyskać aprobatę Lubawy, a książęca małżonka za wojowniczym szwagrem najwyraźniej nie przepada.
W końcu jednak najlepsi woje Mirmiła wyruszają w podróż. W drodze czeka ich awantura, w wyniku której zyskają towarzysza podróży, rycerza-poetę Wita. Owa nietuzinkowa postać będzie miała znaczny wpływ na dalszy rozwój wydarzeń.

Podróż dobiegnie końca po kilku przystankach, w tym w grodzie Mszczuja, do którego córki, Fochny, wzdycha Wit. To za jej sprawą zbrojny konflikt między sąsiadami nabierze zupełnie nowego wymiaru. Uczuciem do nadobnej, acz kapryśnej dziewoi zapała sam książę Wojmił.

Wszystko przez te… fochy
I może jeszcze złoty puchar księcia Mirmiła?!

Ponieważ rywalizacji nie uda się szybko rozstrzygnąć, mimowolnie zaangażowani w nią Kajko i Kokosz wyruszą na wyprawę w poszukiwaniu trzech złotych przedmiotów. Kto nimi obdaruje Fochnę, otrzyma jej rękę.
I znowu wszystko potoczy się zupełnie niespodziewanie, a na dodatek Mszczuj i Wojmił będą musieli stawić czoła piratom, którzy najadą ich ziemie. Niebezpieczeństwo zostanie jednakże zażegnane, Fochna przestanie mieć fochy, a zyska męża. Czy to już koniec szranków i konkurów? Nagłe pojawienie się pewnej osoby zdaje się zapowiadać powtórkę z historii, ale Kajko ma dość – sprytnie zapobiegnie kolejnej awanturze i wraz z Kokoszem wróci do domu.

Szranki i konkury to prawie epopeja. Janusz Christa mnoży wątki, bo każda przygoda prowadzi do nowej, przy czym każda z nich kończy się w zupełnie nieprzewidywalny sposób. Pod tym względem komiks jest rzeczywiście „napakowany akcją”. Chociaż mamy tu pojedynki, bójki i bitwy, które z resztą przedstawione są zawsze w zabawny, rozbrajający można by rzec sposób, to nie brakuje tu fragmentów, w których bohaterowie próbują przechytrzyć swoich przeciwników unikając przemocy. Zazwyczaj takie pomysły są domeną Kajka, ale i Mirmił potrafi wykazać się sprytem (zwłaszcza, gdy za przeciwnika ma własną żonę).
Wśród nowych postaci na plan pierwszy wysuwa się zdecydowanie rycerz Wit, waleczny, choć niezdarny, z wyglądu i kochliwości sądząc – daleki krewny Don Kichota (tyle, że bez wiatrakofobii). Ciekawie przedstawiony jest także Wojmił, narysowany w sposób, który przywodzi na myśl „napompowaną” wersję jego brata. Stanowi on zresztą swoisty zamiennik Mirmiła, którego mamy w Szrankach i konkurach dużo mniej – tak samo ich służba polega na wybawianiu z opałów swojego przywódcy. Jest też, klasyczna dla serii, postać groźnego herszta – tym razem piratów – która z bliska bardziej śmieszy niż straszy. Nie można też pominąć postaci z dalszego planu i epizodycznych takich, jak flegmatyczny sługa Wojmiła, Olf – syn wodza piratów Rangara, piraci-weterani, a także zwierzęta: rumak Wita, niedźwiedź-strażnik, sowy czy żar-ptak.

Olf Niewychowany (jeszcze)

Czytając Szranki i konkury uśmiejemy się z zabawnych sytuacji i dialogów. Jednym z najlepszych fragmentów komiksu jest kształcenie Olfa z Kokoszem w roli piastuna. Metoda wydaje się co prawda nieco drastyczna, ale jak się później okaże, nader skuteczna – nawet Superniania mogłaby się u Kokosza podciągnąć. Komizm oczywiście podkreśla sam rysunek – jak choćby w scenie z Sobkiem, „najbardziej gościnnym” z plemienia Serdków („Zaraz Sobek poda deser. Bądźcie tego pewni.”).
Od pierwszego albumu Christa przyzwyczaił czytelników do zabawy z anachronizmami – przygody Kajka i Kokosza rozgrywają się w Średniowieczu, ale jest epoka bardzo nam znajoma. Spotykamy więc turystów, ekologów, stomatologów (amatorów, co prawda, lecz jednak), laryngologów. Odwiedzamy rezerwaty przyrody i możemy wysłuchać powieści w odcinkach (no, tak naprawdę tylko fragmentu epizodu). Nawiązań do naszej rzeczywistości jest więcej (choć album, który pod tym względem wiedzie prym, jest jeszcze przed nami).

Niekończąca się opowieść?

Zabawny styl rysunkowy, barwne postaci i ich przygody, dowcipny tekst – czegóż trzeba więcej, by sięgnąć po Szranki i konkury? Czytajmy i oglądajmy przygody Kajka i Kokosza.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swojeimię