Kilka uwag o dziecięcej agresji

0
91

 

Świat chyba trochę zwariował… Żyjemy coraz szybciej, brakuje nam czasu dla rodziny, znajomych. Poganiają nas terminy, stresują często nadmierne obowiązki. Jak w takiej sytuacji zachowują się nasze dzieci? Niestety nie zawsze można powiedzieć, że są za małe, aby coś zrozumieć. Sytuacja w domu, przedszkolu, szkole, nasze własne ‘’dorosłe’’ lęki – przekładają się na wzrastający poziom agresji naszych pociech.

Cytując słownikową definicję agresji (chociażby za W. Okoniem), dowiemy się, że jest to ‘’działanie skierowane przeciw ludziom lub przedmiotom wywołującym u osobnika niezadowolenie lub gniew. Jest odpowiedzią na frustrację.’’ No tak, ale ktoś powie – przecież dzieci nie mają powodu do frustracji! Co innego dorosły, ale dziecko? Nic bardziej błędnego. Codziennie widzimy wokół siebie przykłady dziecięcych zachowań, które w oczywisty sposób są reakcją na stres, brak pozytywnych emocji w rodzinie czy po prostu, zwyczajnie, na strach.

Dzieci okazują agresję w różny sposób. Najczęściej wyraża się ona w kontaktach rówieśniczych. Mamy więc do czynienia z biciem, kopaniem, popychaniem, a nawet pluciem. Tak, tak – jeśli dziecko nie umie inaczej przekazać swoich emocji, jeśli kolega jest ewidentnie większy i silniejszy, można go chociaż opluć. Rodzice powiedzą teraz: No moje dziecko tak się na pewno nie zachowuje! Ale czy wiecie o nim wszystko?

Formą agresji jest także przezywanie koleżanki, Wyśmiewanie czyjegoś stroju czy uboższego wyposażenia piórnika, plotkowanie, obgadywanie. Wyższa szkoła jazdy to dziecięcy szantaż (wbrew pozorom szeroko obecny w szkołach), czy grożenie komuś fizyczną przemocą. I tu znów rodzice podniosą larum. Szantaż? Groźby? To nie moje dziecko! Ale proszę państwa ktoś to robi. Są dzieci, które tak się zachowują. Czasami w domu są grzeczne i miłe, a swoją agresję wyładowują właśnie w przedszkolu czy szkole.

Należałoby się zastanowić skąd biorą się takie zachowania? No cóż, dużo w tym winy dorosłych. Rodzice powinni z ręką na sercu  pomyśleć czy nie zdarzało im się wysyłać własnym dzieciom sprzecznych komunikatów? Czy nie mówili jednego, a robili zupełnie cos innego? Czy wyznaczyli swym pociechom wyraźne granice zachowań? A może wyznaczyli, ale zabrakło im czasu i konsekwencji aby tych zasad przestrzegać? Warto nad tym pomyśleć zanim następnym razem pomyślicie o ukaraniu niesfornego brzdąca… .

Autor © :  Beata ,  napisz do autora : email

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swojeimię