Nie bójmy się przedszkola – porady

1
129

Mam na imię Agata i sama wychowuję mojego syna Antka. Szybko musiałam wrócić do pracy aby nas utrzymać. Ponieważ Antek był za mały na przedszkole, zostawał więc u mojej mamy. Po pół roku zlikwidowali mój etat i zaczęło się poszukiwanie nowej pracy. Siedziałam z Antosiem w domu i nic nie mogłam znaleźć. Praca trafiła się w końcu, ale 50 km od miejsca zamieszkania. Wszyscy wiemy jak jest z robotą, więc nie wybrzydzałam i zaczęłam dojeżdżać. Oczywiście Antoś wrócił pod opiekę babci.

Wstawałam o 5 rano by zdążyć się naszykować i dojechać do pracy. Synek ze mną, by podrzucić go do mamy. Do domu wracałam ok 19.00, odbierałam małego i tak naprawdę zaraz kładłam go spać. Nie jest to wymarzona sytuacja, bo jak każda matka chciałabym spędzać więcej czasu ze swoim dzieckiem.

Ale poważny problem pojawił się z czasem. Antek stał się nieznośny. Nie miałam na niego wpływu. Stał się uparty, krzyczący i wymagający. Wszystko musiałam z nim robić, nie potrafił zająć się sobą sam nawet na 15 minut. Wybrzydzał z jedzeniem i z ubraniem. Był po prostu niegrzeczny. A do tego gdy próbowałam z nim rozmawiać, nauczyć czy wytłumaczyć cokolwiek – pluł na mnie i twierdził, że woli babcię.

Szybko odkryłam gdzie tkwi przyczyna takiego zachowania. Moja matka rozpieszczała go bez granic. Jedzenia miał na życzenie, ubrania wybierał sam. Babcia spędzała z nim każdą minutę, obserwowała, nadmiernie chwaliła, więc Antek potrzebował stale ciągłej uwagi.

Nie wspomnę już o wizytach na placu zabaw lub w sklepie. Zresztą, wiele z nas oglądało odcinki programu SuperNiani. Mój ukochany synek zachowywał się jak tamte nieznośne dzieciaki.

Zawsze mówiłam sobie, że babcia to lepsza instytucja niż przedszkole. U mnie to się nie sprawdziło. Wszelkie rozmowy z mamą kończyły się awanturą. Ona nie widziała problemu. A ja musiałam wybrać pomiędzy zdrowym rozwojem syna a dobrymi relacjami z matką. Wybrałam swoje dziecko, choć bolało mnie, że moja matka poczuła się odrzucona. Lecz tak to w życiu jest, że nie zawsze mamy łatwe wybory.

Dziś Antoś ma 4 latka, od roku chodzi do przedszkola. Jest kochanym chłopcem. Ciągle jestem zdziwiona  jak duża jest jego zmiana. Świetnie bawi się z dziećmi, prawie nie grymasi przy jedzeniu, potrafi przez godzinę czy dwie pobawić się sam. Stał się spokojniejszy.

Moja mama pewnie zawsze będzie miała mi za złe, że jej nie zaufałam w opiece nad nim, ale już mi tego nie okazuje. Odbiera codziennie  małego z przedszkola i spędza z nim 2-3 godziny do mojego powrotu.

Okazało się, że nie takie złe to przedszkole. Wielu z nas, dorosłych nie wspomina go dobrze. I ja też tak miałam. Ale to naprawdę się zmieniło. Dzieci czują się tam bezpiecznie. Poznają nowych kolegów i koleżanki. Uczą się przebywania w grupie i co ważne, samodzielności. I nikt nie zmusza ich do jedzenia!

Jako matka, która tego doświadczyła radzę wszystkim rodzicom – jeśli wasi dziadkowie przekroczyli granicę w wychowaniu waszych dzieci – oddajcie je do dobrego przedszkola! Ja dzięki temu odzyskałam zdrowego i mądrego syna.

A relacje z rodzicami jakoś się ułożą. A jeśli nie to przecież dobro dziecka jest najważniejsze, prawda?

Monika z Lublina – mama Antosia

1 KOMENTARZ

  1. Jedynym minusem przedszkola jest to, że dziecko tak często choruje, poza tym to co dzieci tak robią, by w domu nie mamy na to czasu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swojeimię