FLORKA. LISTY DO BABCI.

0
308

FLORKA. LISTY DO BABCI  Roksana  Jędrzejewska – Wróbel.

W tej przesympatycznej książce dla dzieci tekst i ilustracje są ze sobą ściśle związane. Nikt nie wyobraża sobie na pewno FLORKI, jej rodziców, przyjaciół i znajomych w innym kształcie, niż ten zaproponowany przez Jonę Jung.

FLORKA. LISTY DO BABCI to trzecia część cyklu opowieści o malutkiej ryjówce, jej życiu, kłopotach, przemyśleniach, a nawet o dziecięcych poszukiwaniach odpowiedzi na trudne, dorosłe pytania.

FLORKA jest autorką dwunastu listów do swojej babci. Ich ilość podyktowana jest faktem, że przecież mamy w roku dwanaście miesięcy, a Florka chce być grzeczną dziewczynką i wysyła babci jeden list w miesiącu.

Czego w tych listach nie ma! Tyle się wokół dzieje, a o wszystkim trzeba opowiedzieć dawno nie widzianej babuni. I to ze szczegółami!

Opisuje więc FLORKA swoje pierwsze kroki w przedszkolu, pierwszą wizytę w teatrze. Same ciekawe wydarzenia. Z tym teatrem to w ogóle zabawna sprawa. FLORKA z zapartym tchem obserwowała wszystko, co się wokół niej działo. Wielkie wrażenie zrobiła na niej pani szatniarka. Dziewczynka widziała przecież, że ludzie dają jej jakieś ubrania, ona gdzieś znika. Przynosi inne. Znów daje je ludziom zza lady. Jak stwierdziła FLORKA – ta pani musi być bardzo miła, jeśli wymienia się z innymi na ubrania. Prawda, że obserwacje małej są doskonałe!

Mnie dosłownie rzucił na kolana list październikowy. W nim nasza ukochana ryjówka opisuje babci, jak stała się …. baletnicą. Tak, tak. Mama zaprowadziła FLORKĘ na zajęcia do szkoły baletowej prowadzonej przez panią Piżmakową. Wcześniej jednak damy udały się do sklepu, aby kupić niezbędne do ćwiczeń ‘’wyposażenie’’.

No więc baletki. FLORCE podobały się białe, ale mama powiedziała, że ona, gdy była mała, zawsze chciała mieć różowe. Kupiono więc różowe. Spódniczka też była w tym kolorze. I jak powiedziała FLORKA, tak podobała się mamie, że dziewczynka, chcąc spełnić jej marzenie, zapytała sprzedawczynię czy nie ma większych rozmiarów, takich dla dorosłych. Nie rozumiała, dlaczego mama wyciągnęła ją zaraz ze sklepu.

U pani Pizmakowej było jeszcze piękniej. Zebrane w sali z lustrami, małe dziewczynki miały rozpocząć pierwszą lekcję baletu. Nauczycielka prezentowała dzieciom pozy i kroki. Te jednak nie mogły tańczyć, gdyż co chwilę któraś z mam podbiegała do swej ulubienicy i coś jej poprawiał. Włosy, spódniczkę, wiązania przy bucikach… Tak się nie dało pracować. I jeszcze te zdjęcia! Mamy robiły mnóstwo zdjęć.

 

FLORKA w genialny sposób, obserwując tylko zachowania dorosłych przecież matek, pozwala nam dostrzec ich wielki smutek i rozczarowanie, niespełnione ambicje i marzenia. To dzieci mają realizować to wszystko, co nie stało się udziałem rodziców. Czy nie tak postępują niektórzy z dorosłych? Na szczęście FLORKA ma do tego duży dystans, a cała historia opowiedziana jest z wielkim humorem. Jak zresztą cała książeczka.

Gorąco polecam lekturę tej, jak i wcześniejszych części cyklu. Poznajcie FLORKĘ. Tylko uważajcie – zakochacie się w niej, w jej poczuciu humoru, spojrzeniu na świat małych i wielkich.

 

Dla dociekliwych:

 

 

Autor © :  Beata ,  napisz do autora : email

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swojeimię