BABCIA NA JABŁONI. Mira Lobe.

0
2621

Przepięknie opowiedziana historia chłopca, którego największym pragnieniem było posiadanie własnej babci. Rzecz niby zwykła, ale jak trudna do urzeczywistnienia. Prawdziwe babcie niestety już odeszły i to zanim on się urodził.
Jakże trudno pogodzić się z myślą, że koledzy mają jeszcze babcie i wciąż spędzają z nimi czas. Wystarczy przykład z jednego popołudnia. Kiedy ANDY ( bo tak miał na imię nasz bohater) chciał zaprosić do wspólnej zabawy przyjaciela, Gerharda, ten odmówił mu, ponieważ babcia zabierała go na karuzelę. Inny jego przyjaciel, Robert, nie mógł się z nim bawić, gdyż przyjeżdżała do niego babcia z Ameryki z walizką pełną prezentów. Wszyscy mieli babcię! A ANDY…. Większość czasu spędzał samotnie na wielkiej jabłoni, która rosła niedaleko jego domu.

Tylko nie pomyślcie sobie, że ANDY miał strasznych rodziców i dlatego tęsknił za babcią! Chłopiec miał kochającą mamę, która ciężko pracowała w wielkiej pralni. Dawała synkowi wiele ciepła i matczynej miłości. Tato spędzał z dziećmi każdą wolną chwilę, ale też pracował i często nie było go w domu.

Czasami ANDY miał wyrzuty sumienia, że rodzice tak ciężko pracują, a on zapomina nakarmić swojego chomika, siostra nie czesze gęstej sierści psa, a starszy brat nie ma czasu wypolerować butów. Trochę nie wychodziło im wywiązywanie się ze złożonych wcześniej przyrzeczeń.

No tak. Według chłopca złotym środkiem na wszystkie smutki byłoby posiadanie OSOBISTEJ babci. I zdarzył się cud! Na jabłoni zamieszkała wymarzona babcia! I to jaka! Była szczupła i  wysoka. Nosiła na głowie wielki czarny kapelusz z piórami, a jej nos zdobiły cienkie okularki.

Przede wszystkim nie była taką zwyczajną babcią, która siedzi w domu, gotuje wnukowi obiadki i robi na drutach. Babcia z jabłoni paliła fajkę, ujeżdżała dzikie konie, polowała na tygrysy, pływała po morzach i oceanach. Niczego się nie bała. Dzieliła się z ANDYM radością swojego trybu życia. Nareszcie chłopiec miał babcię, z którą mógł się bawić!

Ale, ale! Nigdy nie jest tak prosto. Babcia mieszkająca na jabłoni to jedno, ale do kamienicy chłopca wprowadziła się staruszka, która tej z jabłoni w ogóle nie przypominała. Schorowana, smutna, wymagająca opieki i ciągłej pomocy. ANDY przyglądał się nowej sąsiadce, nawet zaczął jej pomagać. Spędzał z nią czas, rozmawiał. I chyba mu się to zaczęło powoli podobać, bo babcia sąsiadka akceptowała ANDIEGO takim, jakim był. Nie chciała go zmieniać, pouczać, moralizować.

Która babcia jest lepsza? Dla której zrobiłby wszystko? Która była PRAWDZIWA?

Gorąco namawiam rodziców do zakupu BABCI NA JABŁONI. Powinna znaleźć się w każdej domowej biblioteczce. Dzieci wyczytają z niej nie tylko opowieść o smutnym chłopcu, który nie miał babci. Na pewno zachwycą się wyobraźnią ANDY’EGO, który ukochaną  babcię po prostu sobie wymyślił… Przy tym jednak spotkania z sąsiadką, budowanie prawdziwych więzi, uświadomią małym czytelnikom, co tak naprawdę jest w życiu ważne.

  

Zwróćcie tez uwagę na piękne ilustracje MIROSŁAWA POKORY.

 

Autor © :  Beata ,  napisz do autora : email

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swojeimię