ALKOHOL – PROBLEM DOROSŁYCH CZY DZIECI?

1
710

Alkoholizm stał się plagą współczesności. Łatwy dostęp i społeczne przyzwolenie – powodują, że o tej chorobie niechętnie mówi się głośno. No właśnie. Warto jednak zadać sobie  pytanie czy jest to tylko problem dorosłych. Przerażają statystyki mówiące o tym, że coraz więcej nastolatków, a nawet małych dzieci sięga po alkohol. Tak, małych dzieci – takich, które liczą sobie sześć, siedem lat. Brzmi nieprawdopodobnie? A jednak.

Tak naprawdę winę za ten fakt ponoszą w pewnej części rodzice. Szanuję domy, w których kolacje dorosłych (na których pojawia się alkohol) odbywają się bez obecności dzieci. To nieprawda, że maluch siedzący przy stole na kolanach mamy nie rozumie co się dzieje. Rozumie. Czasami aż nadto. Niekiedy miła ciocia, albo babcia „dla żartu” zaproponują  dzieciakowi toast. „To przecież tylko łyczek wina! Dobre, słodkie i słabe. Nic mu nie będzie”. Czasem, również dla zabawy, pozwala się maluchowi łyknąć z kieliszka czystą wyborową. Potem cała rodzina dobrotliwie się zaśmiewa, jaki to Krzyś, Adaś czy Julitka zabawni. Jak to się krzywią i marszczą brewki. Oj, chyba im nie smakuje ten napitek! Zabawy co niemiara. Tylko kto tak naprawdę się bawi i jakie tego będą skutki? Oczywiście nie chciałabym demonizować, że od łyczka wina u babci dziecko popadnie w alkoholizm. Bardziej chciałam zwrócić uwagę na fakt, że dorośli często postępują nierozważnie. W kwestii alkoholu dla dzieci także.

Nie dziwcie się, że dzieciak, któremu pozwala się pić niewielkie ilości alkoholu w domu, sięga po niego już sam, w tajemnicy. Przecież dzięki temu zaimponuje rówieśnikom, może nawet stanie się klasowym mistrzem kombinowania. A na to wszystko pozwalają dorośli. Sama kiedyś widziałam kompletnie pijanych dwunastolatków, którym wódkę (tak, tak – pół litra czystej) sprzedała miła pani w sklepie monopolowym. I nie byli to wyrośnięci uczniowie gimnazjum. Nie. Z góry było widać, że osobnikom w niewielkim stopniu widocznym zza lady raczej nie powinno się dawać do ręki sławetnej butelki. A tu jeszcze miła pani dołożyła do rachunku dużą Pepsi. Chłopcy oba napoje wymieszali. Dużą butelką ładnie potrząsnęli i w zaciszu klatki schodowej raczyli się tym napitkiem. Efekt wiadomy…. Wciąż to dorośli popełniają błędy. Pani sklepowa dawno powinna za taki numer stracić pracę i mocno odczuć wagę problemu na sali sądowej.

Rodzice powinni mieć świadomość, że ich dzieci rosną i rozwijają się nawet do dwudziestego roku życia. Picie alkoholu upośledza rozwój części mózgu odpowiedzialnej za uczenie się, zapamiętywanie, za pamięć długotrwałą w szczególności. Może także wpłynąć na zachowanie się organów wewnętrznych dziecka, doprowadzając w dramatycznej wersji nawet do zawału serca, nieprzyzwyczajonego przecież do pracy na sztucznie zwiększonych obrotach.

Rok temu w prasie ukazał się artykuł opisujący przypadek trzyletniego dziecka, mieszkańca Wysp Brytyjskich, u którego zdiagnozowano regularną chorobą alkoholową. Chłopiec musiał przejść odwyk, aby wrócić do normalnego życia. Trzyletnie dziecko raczej nie ma dostępu do pieniędzy, karty kredytowej, czyli alkohol był w domu i łatwo go było dostać. Trzyletni alkoholik….

Bądźmy mądrymi rodzicami dla naszych dzieci.

Łóżka dla dzieci

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Wpisz swojeimię