SPOSÓB NA ALCYBIADESA. Edmund Niziurski.

0
1232

Zbliża się nowy rok szkolny. Powoli wraca do nas atmosfera zajęć lekcyjnych, przerw, ocen. No cóż, nie oszukujmy się, nie wszyscy tęsknią za pierwszym dniem września… Aby jednak w przyjemny sposób przenieść się w szkolne mury, warto sięgnąć po powieść NIZIURSKIEGO SPOSÓB NA ALCYBIADESA.
Ukazała się ona w 1964 roku, a już dwa lata później została wpisana na Honorową Listę Hansa Christiana Andersena.
Bohaterami tej opowieści są uczniowie jednej z warszawskich szkół. Poznajemy więc CIAMCIĘ, ZASĘPĘ, SŁABEGO, SZEKSPIRA i BABINICZA. Przeprowadzone przez psychologa testy potwierdziły fakt, ze chłopcy są być może zdolni, ale niestety leniwi i zaniedbani.
Informacja ta zaniepokoiła nauczycieli, którzy postanowili wpłynąć na poprawę stanu wiedzy swych wychowanków. Niestety, nowe metody stosowane przez ciało pedagogiczne nie spodobały się nikomu. Gorączkowo poszukiwano więc odpowiedzi na pytanie: co zrobić, aby się nie uczyć, ale otrzymywać dobre oceny. Zero wysiłku i doskonałe efekty. Marzenie każdego ucznia!
Ponieważ nie udało się w żaden ze znanych sposobów uzyskać choć cienia nadziei na poprawę sytuacji, zdesperowani chłopcy postanowili KUPIĆ metodę ‘’na profesora’’. No cóż – stan konta naszej uroczej gromadki nie był jednak imponujący i pieniędzy wystarczyło tylko na SPOSÓB NA ALCYBIADESA, nauczyciela historii… Dobre i to.
Okazało się, że jednym z ważnych elementów ‘’sposobu’’ jest grzeczność uczniów. Nie wolno było pod żadnym pozorem naśmiewać się z ALCYBIADESA, przeszkadzać mu w prowadzeniu zajęć. Należało być wyrozumiałym i życzliwym.
Sednem tajemniczej metody były konkretne działania. Tak więc na początek wypróbowano UCZYNKI DEZORIENTUJĄCE. Potem WIELKI BLUFF. No i oczywiście DRYF HISTORYCZNY! Poza tym ALCYBIADES odpytywał wykorzystując zawsze tę samą strategię. Najpierw nazwiska historyczne, potem przyrodnicze, techniczne i inne. Ziściło się marzenie leniwych. Od tej pory każdy wiedział, kiedy będzie pytany i mógł się przygotować!
Zaczęło się jednak dziać coś dziwnego. Co prawda ALCYBIADES nie zawsze poddawał się historyjkom sugerowanym przez uczniów, czasami po prostu sam coś opowiadał, ale… no nie! Niektórym zaczęło się to podobać! Na przykład opowieść o Orderze Podwiązki. Lekcje historii już nie były takie straszne.
Oczywiście to nie wszystkie przygody, które spotkały uczniów sławetnej VIII a. Największe przeżycie było jeszcze przed nimi. Warto sprawdzić czy udało im się oszukać nauczycieli i dyrektora? Odpowiedzieć sobie na pytanie: na kogo tak naprawdę działał SPOSÓB NA ALCYBIADESA?
Przy okazji lektury porozmawiajmy z dziećmi o tym, jak radzić sobie w szkole. Jak zachowywać się w trudnych sytuacjach. Pokazać, że można uczyć się DLA SIEBIE, nie dla stopni. Nawet najlepszych. Wtedy szkoła będzie miejscem, do którego z przyjemnością wrócimy pierwszego września.

 

Autor © :  Beata ,  napisz do autora : email

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swojeimię